Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 255 151 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


O książce

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 1:59


          
                                     
   WITAM ! 
          NA  ŁAMACH  MOJEGO   BLOGA.


Blog  poświęcony  jest  bohaterom
 mojej książki

                            " SMOCZYGRÓD".
 

 

 

To  oni  tu właśnie rządzą się swoimi prawami.
A  jakże mogłoby być inaczej ?
Zapraszam serdecznie do czytania  jej fragmentu. 

Książka jest do nabycia :

 

http://www.unibook.com/pl/ANNA-KENIG-KACPERSKA/SMOCZYGR%C3%93D


                                                Książka opowiada  


o    złym   Księciu  TYCJANIE 
kuglarzu   PALIMYSZY 
dzielnym   JARO
 i   Smokach  z   PISGÓRY...


POLECAM  GORĄCO TĘKSIĄŻKĘ KAŻDEMU...

JEST  DOSKONAŁYM  PREZENTEM  DLA KOGOŚ  BLISKIEGO....

                         Autor




                          ZAMÓW JUŻ DZIŚ

http://www.unibook.com/pl/ANNA-KENIG-KACPERSKA/SMOCZYGR%C3%93D


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (10) | dodaj komentarz

Smoczygród...

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 10:49

 

 

 

-Babciu, znowu widziałam te smoki.

Kobieta odwróciła głowę do wchodzącej do kuchni wnuczki.

- Przewidziało Ci się Kochanie. Tych smoków już dawno nie ma. Są zamknięte w lochu u Księcia Tycjana. Jak mi nie wierzysz  to  zapytaj Mirabelę. Ona to sama zbadała.- Dziewczyna przycupnęła na brzeżku taboretu przy stole. Zamyśliła się. Dwie informacje były sprzeczne od razu. Jeżeli smoki są już w tym Zamkowym lochu? W co szczerze wątpiła... To dlaczego je widziała idąc teraz lasem? Nie zaczepiały jej, ale szybko pognała do domu  Babci Lisy.

- Lepiej zjedz miseczkę gorącego rosołu Jaśmino. Pewnie z głodu takie miałaś halucynacje. -  Przeszła do porządku dziennego babcia stawiając przed wnuczką zupę. Sama zaś usiadła vis a vis i patrzyła  z zachwytem jak dopisuje wnuczce apetyt.

- A gdzie jest teraz Babciu Mirabela ? Chętnie z nią pogawędzę. -  Kontynuowała. Jej policzki nabrały rumieńców w trakcie jedzenia babcinego rosołu.

- Pojechała rano na Targ. Powinna przed zmierzchem wrócić. Dlaczego pytasz ?- Zaniepokoiła się naraz Lisa. Mimo upływających lat jej twarz nadal była młoda, bez ani jednej zmarszczki, a oczy świeciły dobrocią i radością.

- Mówiłaś Babciu ,że smoki są ujęte. Koniecznie muszę z nią o tym porozmawiać. Ja je przed chwilą  widziałam na własne oczy.- Nie podobało się Lisie , to co mówiła jej wnuczka. Stanowczym głosem powiedziała.

- Moje dziecko. Tyle razy uczyłam Ciebie, abyś nie interesowała się polityką. To tylko może zgubić człowieka. Sama wiesz, co stało się z Twoimi Rodzicami? Prawda?

- Moich Rodziców zjadły smoki  Babciu.-

- Bzdura !

- Ależ tak. Jestem tego więcej niż pewna. Ciał nie znaleziono do tej pory...   Dlaczego wszystko zawsze zwalasz Babciu na politykę i jakiś tam tajny spisek? I na to tak, jak i na winę smoków  nie masz dowodu...




Podziel się
oceń
0
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

cd fragmentu

niedziela, 29 sierpnia 2010 18:23

- Już ja swoje wiem Jaśmino. Powiedz mi lepiej jak tam u Ciebie? Nie widziałyśmy sie długo.-
- Niech Babcia nie zmienia tematu. Nie wrócę do domu, dopóki nie rozmówię się z Mirabelą. I dziś u Babci zanocuję. Konie, Kropka!- Po policzkach staruszki poleciały duże łzy. Cała zadrżała.
- Jaśmino. Książę Tycjan zabronił rozmów o Smokach. Chcesz , by na nas spadła jakaś plaga? Lepiej wróć do domu. Nie nocuj u mnie Kochanie. Lepiej żeby Ciebie u mnie Mirabela nie zobaczyła. Błagam !-
- Jestem Twoją wnuczką. Co może mi się stać?- Zaoponowała dziewczyna i nerwowo zaczęła rozplatać i splatać warkocz. Jej włosy miały taki intensywny marchewkowy i żywy kolor. Zupełnie jak jej nieżyjąca Matka- Ina.
- Nie sprzeczaj się ze mną Jaśmino. Wiesz, że nie mówiłabym Ci tego bez specjalnego powodu? A teraz opowiadaj mi co u Ciebie?- Zmieniła front Babcia Lisa.
- Nic nowego. A jeżeli już mam być szczera, to mogę przysiąc, że te dwa smoki widziałam i nie było to złudzenie Babciu. Musisz mi wierzyć. Wiesz, że ja nie kłamię ?
- Wiem, że jesteś szczera, ale... na ten temat nie będziemy dyskutować.- Nie dawała się przekonać kobieta.- Jeszcze ktoś podsłucha i dopiero mogą być kłopoty Kochana. Ja chcę żyć w spokoju. Opowiedz mi Jaśmino co tam u Tytusa ? -
Jaśmina popatrzyła na Babcię z niedowierzaniem. Co mogło się takiego stać ważnego, że jak ognia unikała rozmowy o smokach i w dodatku żywiła przed tym wielką obawę ? Musiała się tego koniecznie dowiedzieć. Ale od kogo ? Postanowiła ,że wychodząc z domu Babci poczeka gdzieś na powrót Mirabeli. I ten pomysł zamierzała zrealizować. Mirabela była jeszcze młodą kobietą. Wdową po człowieku, który zasłynął z męstwa i odwagi prowadząc polowania na smoki. Tak przynajmniej jej powiedziano. Kiedyś z takiej wyprawy nie powrócił. Znaleźli się świadkowie, którzy zeznali iż dzielny Andronik został pożarty przez smoki. A na dowód swoich hipotez, przynieśli zapłakanej z żalu wdowie strzępki jego odzienia i plecak, który bez wątpienia należał do niego. Nawet w nim znajdował się jego telefon komórkowy. Żałoba ogarnęła Smoczygród. Wraz z nim nie powróciło wtedy do Osady wielu dzielnych jak Andronik innych ludzi. Ale i to po jakimś czasie puszczono w niepamięć. Żyto dalej w panice przed smokami. Każdy bał się coraz mocniej. Aż naraz został wydany przez Księcia Tycjana Apel. Pisał w nim o pojmaniu smoków i osadzeniu ich w lochach Zamczyska. I może ta wersja byłaby wiarygodna dla mieszkańców, gdyby nie fakt, który niestety temu przeczył. Co jakiś czas ludzie widzieli smoki na wolności. A to już nie mogła być plotka. Teraz Jaśmina była kolejnym świadkiem tej prawdy. I nie wiedziała co ma począć z tym faktem. Wstając od stołu uśmiechnęła się do Babci mimo wszystko wesoło.
- Wygrałaś Babciu! Wracam do domu. Tak będzie najwygodniej dla nas obu. A jak wróci Mirabela... koniecznie ją ode mnie pozdrów. A jeżeli chodzi o Tytusa? Nie widziałam go ostatnio Babciu. Tak, że nie wiem co dzieje się u niego ?- Ucałowała zaskoczoną tymi słowami Lisę i już bez słowa opuściła jej dom. W głowie Jaśminy rodził się plan działania. Chęć rozmowy z Mirabelą. I to było teraz jej celem. Idąc ścieżką w stronę lasu zawahała się na moment. Nie była jeszcze zdecydowana gdzie ma wyglądać, na wracającą z Targu sąsiadkę Babci. Wreszcie skierowała się ku wysokiej jabłoni i wspięła na jedną z gałęzi. Tu zamierzała czekać. Miała doskonały podgląd na okolicę. Wokół panowała niczym nie zmącona cisza. Prawie przysypiała kiedy do jej uszu doszedł jakiś wyraźny szelest. Otworzyła oczy i ujrzała Mirabelę ciągnącą za sobą nieduży wózek, na którym woziła swój towar na rynek. Kobieta szła wolno nieco jakby zgarbiona i nuciła sobie pod nosem jakąś melodię. Jaśmina zeskoczyła z drzewa i podążyła w jej stronę.
- Witaj Mirabelo !- Przywitała ją.
- O panna Jaśmina ? To naprawdę Ty?- Nie mogła nadziwić się kobieta.- Dawno się nie pokazywałaś w tych okolicach. Wracasz od Babci zapewne? Zgadłam ?- Ale dziewczyna z miejsca wyjaśniła napotkanej.
- Mirabelo. Czekałam tu na Ciebie. Musimy koniecznie pilnie porozmawiać. Chodź usiądźmy chwilkę pod drzewem.-
- Czy coś się stało Babci ?- Z lękiem popatrzyła ognistowłosej rozmówczyni w oczy.
- Nie, nie... z Babcią wszystko jest w porządku, ale... ja jej nie rozumiem i dlatego poczekałam na Ciebie tutaj. Babcia nie chciała ,żebyśmy mogły porozmawiać. Wręcz zabroniła mi kontaktu z Tobą Mirabelo.


 .


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

POZDRAWIAM

środa, 01 września 2010 10:55


POZDRAWIAM     serdecznie   moich wszystkich     Czytelników.

Tutaj jest miejsce na Wasze wypowiedzi odnośnie powyższej książki.
Za każą Waszą opinię, już z góry gorąco dziękuję.




autor

Anna Kenig-Kacperska


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

SMOK

środa, 22 września 2010 17:24

S M O K

 

W jamie wawelskiej żył SMOK.
Połykał jagnięcia przez cały rok.
Nie było śmiałka,
co by go zabił
Ział z pyska ogniem
co wszystko trawił.
Taki był to SMOK.
Dzielny nasz Krak
wyruszył sam
I stanął rankiem
 u wrót do jam
Zawołał SMOKA :
 - „Chodź tu maleńki.
Kąsek ci niosę smakowiteńki."
SMOK
 łasuch wielki jakich dziś mało
Wyszedł przed jamę i ....
 CO SIĘ STAŁO ?
Zjadł z rąk Rycerza
 Jagnie „ogniste"
Co miało w środku
 nadzienie siarczyste.
Gdy tylko połknął jagnię w całości
Zaczęły ogniem palić wnętrzności.
Do wodopoju ruszył od razu
PIŁ i TYŁ !
TYŁ i PĘCZNIAŁ
 jak bańka cały
I jego cielsko nie wytrzymało.
Za którymś razem tak się naprężył,
Że więcej wody nie miał gdzie zmieścić
H U K N Ę Ł O !
prawie jak świst wystrzału
I ze SMOKA
 nazwa  została.
TERAZ JEST MORAŁ
 dla wszystkich dzieci
Co dziś za dużo słodyczy jecie :
UMIAR STOSOWAĆ
zawsze należy
By nie być
 SMOKIEM,
Co w grocie leżał.

 

Anna Kenig-Kacperska
Warszawa. Lipiec 1986r.
 Z Cyklu „BAJKI".
Z Tomiku "MIODOWE NUTKI" 2010r.


 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 29 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  4 080  

O moim bloogu

Blog poświęcony napisanej przeze mnie książce." SMOCZYGRÓD"

O mnie

pisarz poeta

Zobacz mnie na GoldenLine

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Statystyki

Odwiedziny: 4080
Wpisy
  • liczba: 7
  • komentarze: 32
Galerie
  • liczba zdjęć: 17
  • komentarze: 14
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 2517 dni

Lubię to

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

IMIENINY

Anna Kenig-Kacperska

Utwórz swoją wizytówkę